Rysy zimowe wejście v2

Rysy-szczyt

Po przygodowym wejściu na Rysy (opis tutaj), postanowiłem udać się ponownie  na ten szczyt, tym razem z Jackiem. Dwa dni później, bogatszy o doświadczenia z solowego wejścia szedłem już trochę z „inną głową”. Po pierwsze, w razie kiepskich warunków w żlebie zakładaliśmy bezwarunkowy wycof. Po drugie, wyruszyliśmy bardzo wcześnie ze schronu bo około 4, jeśli mnie pamięć nie myli. Tym razem chciałem powtórzyć akcję „Rysy zimowe wejście” w całkowicie innym stylu niż dwa dni wcześniej.

Szlak ,pomimo ze minęły zaledwie dwa dni, całkiem sporo się różnił. Był bardziej obficie pokryty śniegiem, a kamienie które wcześniej przebijały się przez jego powierzchnię, po prostu zniknęły. Po drodze napotkaliśmy sporo śladów po dupozjazdach i jabłuszkowych akcjach. Szło się całkiem fajnie.

w drodze na Rysy
Wydurniamy się z Jackiem, czyli klasyczny dzióbek na FB ;)

Drogę do samego żlebu pokonaliśmy bez trudu. Widoczność mieliśmy dość umiarkowaną, czyli trochę przejaśnień i trochę mleka.

jacek się szpeji
Jacek ubiera kostium płetwonurka ;)

Nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo szybko zmieniają się warunki w górach dopóki nie doświadczyłem tego na własnej skórze.

Porównując warunki w żlebie z solowego wejścia z tamtejszymi, jakie zastałem podczas wycieczki z Jackiem, zrobiłem wielkie oczy. Tym razem śnieg prawie że na całej długości był dobrze związany i nie było potrzeby taplania się w nim. Przed nami szło kilku turystów więc mieliśmy pięknie wybite stopnie, dzięki czemu łoiło się doskonale. Tym razem ten odcinek pękł błyskawicznie i praktycznie bez przeszkód.w-zlebie Rysy
Bo w żlebie fajnie jest ;)

Po wyjściu z kuluaru powiało nieźle chłodem. Pomimo iż wiał wiatr tylko z prędkością 30km/h to temperatura odczuwalna spadła do -26 stopni Celsjusza. Zagęściliśmy więc ruchy i wyszliśmy szybko na szczyt. Początkowo zastaliśmy mega gęste chmury, które nie dawały szans na jakąkolwiek widoczność, ale postanowiliśmy dać sobie jeszcze kilka minut w nadziei, że coś się zmieni. I to była jak najbardziej trafna decyzja. Mleko na chwile opadło i naszym oczom ukazał się ocean chmur znad których wynurzały się szczyty niczym dryfujące wyspy na wodzie. Widok był niesamowity.

rysy summit winter

panorama-Rysy-zima

Kwaq i Jacek Rysy zima 2104/2015

 

Nie potrzeba chyba wielkich analiz z mojej strony aby zobaczyć jak bardzo różniły się te dwa zimowe wejścia na Rysy, które dzieliły zaledwie dwa dni, oraz  jak potencjalnie różny wachlarz konsekwencji mogły za sobą nieść. Jak to mówią, jesteśmy tylko ludźmi i dokonujemy mniej lub bardziej trafnych decyzji. Oby tylko nasze przygody zawsze kończyły się happy endem.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>