Rysy zimą – przymusowy biwak na grani przy -25°C

rysy zimą

Rysy zimą (poranek 2014.12.27)

Po restowym dniu w schronisku w Roztoce miałem w planach udać się na Rysy. Postanowiłem że zabiorę się „na ciężko” z całą graciarnią w plecaku, bez zostawiania depozytu w schronie. Przyznam się szczerze ze wyszedłem trochę późno jak na zimową porę ( o 7 49 opuscilem schronisko w Roztoce).

Po dotarciu do Moka,  uzupełniłem płyny i oszamałem chałwę. Następnie o 9 45 wyruszyłem w stronę Czarnego Stawu . Już wtedy  wiedziałem, że nie starczy mi czasu aby wrócić przed zmrokiem.

mok

Droga do „Czarnego” nie była bardzo zaśnieżona, lecz miejscami kamienie były oblodzone, dlatego na nogach miałem już raki.

Gdy dotarłem nad staw, ujrzałem dość gęsto spowite mleko, które stanowczo ograniczało widoczność, ale nie było jeszcze tak najgorzej, wiec skierowałem się w stronę bulli pod Rysami. Niestety im bliżej celu tym mleko stawało się coraz bardziej gęste.

Spotkałem tamtego dnia kilka osób , które ze względu na słabą widoczność i sypiący śnieg wycofały się. Niektórzy próbowali atakować przez łańcuchy, ostrzegając mnie jednocześnie przez możliwie złą sytuacją w żlebie.

Po dojściu w okolice bulli nie widziałem nawet wejścia w kuluar. Na szczęście co jakiś czas, cyklicznie,  mleko się przerzedzało, dzięki czemu mogłem wizualizować sobie drogę w wyobraźni.

Przyznam się, że miałem lekkie wątpliwości, czy powinienem iść dalej czy powinienem się może wycofać. Po pierwsze była marna widoczność, po drugie sypał śnieg i wiał wiatr, a po trzecie cisnąłem sam i w razie jakiegoś zonka byłbym zdany  tylko na siebie. Ale góra ciągnęła mnie dalej…

Przed wejściem w żleb założyłem uprząż i oszpeiłem się na lekko, aby po wyjściu na grań wpiąć się asekuracyjnie w łańcuchy. Była 13 45, czyli znajdywałem się w ciemnej du..ie ;)

Początkowo sytuacja w kuluarze pomimo słabej widoczności, przedstawiała się nie najgorzej. W śniegu łatwo wybijało się stopnie i mogłem cisnąć do przodu. Niestety im dalej posuwałem się w głąb, tym śnieg stawał się gorzej związany. Moje tempo drastycznie spadło.

W pewnym momencie do moich uszu doszedł jakiś hałas. Gdy spojrzałem w górę, zobaczyłem że leci na mnie lawina pyłowa. „No zajebiście” – pomyślałem. Schowałem głowę miedzy ręce i przytuliłem się do żlebu wstrzymując oddech. Na czas schodzenia pyłówki nie mogłem wciągać powietrza, gdyż drobniutki pył ze śniegu rozwaliłby mi drogi oddechowe. Mógłbym się normalnie udusić. Na moje szczęście cała akcja trwała chwilę i była na tyle delikatna, że tylko otrząśniecie się ze śniegu wystarczyło aby iść dalej.

kuluar Rysy zima

Po przejściu cześć kuluaru wyglądałem jak Dziadek Mróz. ( zdjęcie przed i po)

Śnieg stawał coraz gorzej związany. Zapadałem się po pas, brodząc jak dziecko. Starałem się trzymać lewej bądź prawej strony, aby nie zsunąć się środkiem wraz ze śniegiem. Było srogo ;)

W pewnym momencie światło przebijające się przez mleko zrobiło się pomarańczowe. Oznaczało to że niebawem zapadnie zmrok, a ja tak na prawdę nie wiedziałem ile jeszcze muszę pokonać drogi aby dostać się na grań. Szło mi coraz gorzej, morale spadało.

Ostatecznie wyszedłem z kuluaru przed 17. Było już ciemno, a ja nie miałem chęci na dalsze łojenie. Miałem przemarznięte łapy i stopy. Byłem zmęczony prawie trzygodzinnym „taplaniem” się w żlebie. Masa nawianego i źle związanego śniegu sprawiła, że pokonanie kuluaru zajęło mi trzy razy więcej czasu, niż w dobrych warunkach.

biwak pod Rysami

Zarzuciłem na siebie puch i wlałem do gardła gorącą herbatę coby się trochę rozgrzać. Podjąłem decyzje że przekimam się na grani. Schodzenie po ciemku , przy złej widoczności i marnie związanym śniegu mogło by się niewesoło skończyć. Dlatego pomimo bardzo niskiej temperatury , wolałem zostać na grani. Wykopałem więc w śniegu posłanie nad przepaścią oraz zbadałem czy nie ma w pobliżu nawisów i innych niespodziewajek. Nie chciałem przecież stoczyć się w dół po przekręceniu na prawy bok. Rozłożyłem płachtę, śpiwór i stopiłem śnieg na kolację. Oj strasznie wtedy piździło. Podczas czynności, przy których nie mogłem za bardzo używać grubych rękawic, odpadały mi paluchy z zimna. Po przygotowaniu herby i szamy jak najszybciej załadowałem się do śpiwora. Modliłem się żeby nie zachciało mi się siku, bo nie miałem sik butelki. Ubrany na cebule było mi w miarę ciepło, poza wyjątkiem stóp, których nie  mogłem rozgrzać.

biwak grań

Wiedziałem że szybko nie zasnę. Minus 25°C(temp. odczuwalna) , przepaść z prawej i zjazd do żlebu z lewej oraz wiejący wiatr sprawiały że do komfortowego spania było naprawdę daleko.

Praktycznie do 4 nad ranem nie mogłem zmusić się do snu. Czytałem metkę w środku śpiwora, rozmyślałem o bzdurach i nawet  liczyłem owce (hehehehe). Na szczęście po wystawieniu telefonu ze śpiwora udało mi się złapać zasięg. Dzwoniłem wiec po ludziach, co podnosiło moje morale.

Po 4 nad ranem zaczynał łapać mnie sen, lecz niestety robiło mi się coraz bardzie zimno w stopy. Pomimo że miałem kilka warstw skarpet i botki ze skorup, to zamiast palców miałem kostki lodu. Robiłem więc rowerek w śpiworze i trochę się poprawiało. Spałem w kilku krótkich interwałach.

GOPR1830-poranek-small

Na szczęście wyszło po woli słońce i niedługo mogłem się zebrać i ruszyć dalej. Ciepła herbata i żarcie podniosły by moje morale, ale niestety zapomniałem wpakować kartusza z gazem do śpiwora. Kuchenka nie odpaliła. „Damn it ! No to nici z picia i szamania”.

Jest już jasno. Pakuje wszystkie graty i wychodzę na szczyt.

Rysy zimą szczyt

Widok z Rysów zimą jest piękny.widok zimowy z Rys

Niestety po po kilkunastu minutach z zachodu napłynęło gęste mleko. Zszedłem więc po plecak i władowałem się w żleb. Zmęczony i trochę rozkojarzony popełniłem błąd i zaliczyłem obsuwę. Przez pierwszą chwilę miałem w głowie „O Kurwa !” Po chwili jednak obróciłem się na brzuch i wyhamowałem czekanem. To było dobre otrzeźwienie dla mojej bani. Od tamtej chwili już czujnie, twarzą do żlebu schodziłem w dół.

Niestety mocno wiało i pogarszała się widoczność. W dół pchało mnie widmo ciepłego posiłku i gorącej herbaty. Dalej już bez przeszkód dotarłem do schronu przy Morskiem Oku. Po ponad 12 godzinach bez jedzenia i picia, dopadłem się do izotonika sącząc go jak zły. Jeszcze tylko 1,5 godziny marszu i byłem w schronisku w Roztoce.

powrót z Rysów

Przyznam się szczerze ze nie spodziewałem się takiej przygody , choć trochę z premedytacja utrudniłem sobie te dwa dni poprzez opóźnione wyjście i ciężki plecak. Bo jak to mówią „No pain, no gain”.  Zmroziło mi trochę dupsko, ale ogólnie było bardzo fajnie. Na pewno wyciągnąłem kilka praktycznych patentów z tej mini przygody.

Ps.

Pchając się w takich warunkach na Rysy zdawałem sobie sprawę z zagrożeń i możliwych konsekwencji, które wziąłbym osobiście na klatę. Wiem że mały nawet błąd mógłby kosztować mnie życiem, ale takie jest ryzyku tego typu „zabaw”.

Dlatego też w żaden sposób nie namawiam do tego typu akcji, bo mogą się one źle skończyć i każdy decydujący się na taką zabawę niech robi to na własną odpowiedzialność.

Ponadto tego typu działania wymagają odpowiedniego przygotowania i sprzętu bez których na pewno przygoda ta zakończyłaby się niewesoło.

You may also like...

51 Responses

  1. KAROL pisze:

    widziałem jak wychodziłeś na szlak pod Morskie mijałem Cię z kolegą . wielki szacun za tą wyprawę … ja bym się nie odważył !

  2. Macieja pisze:

    Pytanie. Czy ktoś wiedział gdzie jesteś?

  3. admin pisze:

    Tak ! Byłem w stałym kontakcie :)

  4. Edward pisze:

    Witaj! Jesteś Wielki ! Kocham góry i Tatry i ludzi pozytywnie zakręconych:) Z przyjemnością czytałem Twoją relację i oglądałem fajne zdjęcia . Pozdrawiam .

  5. www.silazgor.blogspot.com pisze:

    WOW! Szacunek! Ogromne gratulacje!

  6. Wieczna Tułaczka pisze:

    Jesteś hardcorem ;)

  7. bobek pisze:

    następnym razem spakuj do plecaka mózg

  8. KA Warszawa pisze:

    Delikatnie mówiąc… ma kolega wyobraźnię:-) i polot literacki…

  9. Wojak pisze:

    wszystko w temacie jestes taki co mysli ze swiat przeskoczy zero myslenia wychodzac ze schroniska juz wiedziales ze cie tam zmrok zastanie nie zawrociles tylko poszedles i jeszcze sam , znalem takich gierojow niestety 2-woch juz niema , pare razy sie uda fajnie jest koledzy pokazuja palcem patrz on tam pod rysami spal w zimie , niestety skonczysz kiedys tragicznie nie masz respektu dla gor , gdyby glupota umiala latac to bylbys orlem . ps z takim plecakiem ja ty na zdjeciach to ja w karakorum bylem .co ty nosisz w te gory ????

  10. admin pisze:

    Panie Wojaku !
    Gdybym miał się za osobę, która może jak Pan to ujął, „świat przeskoczyć”, to bym już dawno siedział w Islamabadzie i szykował się do ataku na Nangę zimą ;) Respekt do gór mam i zdaję sobie sprawę z tego, że pewnego dnia mogą mnie One nie wypuścić do domu, a wtedy niejeden zakrzyknie z satysfakcją żem dostał to, na com sobie zasłużył.
    A koledzy raczej każą mi się puknąć w czoło, niż będą pokazywać „patrz on tam pod rysami spal w zimie”, tak więc to nie jest moim motorem działania.
    Jeśli chodzi o plecak mocno wypchany : nosze w nim rzeczy, które w razie różnych ewentualności pozwalają mi przetrwać bezpiecznie.
    Pozdrawiam

  11. Katarzyna Cichopek pisze:

    Biwak nie był przymusowy, tylko nieudolnie zaplanowany. Zabrakło sił odśnieżyć końcowe łańcuchy i wgramolić się z tobołami na szczyt. W ten sposób przeszła koło nosa bystrzaka sweetfocia z noclegu na Rysach. Adekwatny tytuł dla tego bloga: „głupich nie biorą, sprawdzałem”.

  12. Łukasz pisze:

    Nie rozumiem tylko po co uprząż na Rysy. Szkoda niepotrzebnych kilogramów. Przydałoby się też trochę o kondycję zadbać, bo 6 godzin ze schronu w Roztoce do początku żlebu to jednak dość długo :)
    Dobrze, że przygotowałeś się na biwak przy -25, ale ja bym wolał założyć czołówkę i zejść na dół niż biwakować przy takim mrozie :)
    Pozdrawiam

  13. admin pisze:

    widzę „Kasiu Cichopek” że wie Pani ode mnie lepiej jak było ;) Czy to za sprawą jakieś magicznej szklanej kuli ?? ;)

    ps. pozdrawiam Poznań :D

  14. admin pisze:

    Uprząż na Rysy w zimę zakładam aby móc się później przyaucić w łańcuchy na odcinku przed szczytem, tak dla większego bezpieczeństwa. Obiecuje że popracuje nad kondychą. Ja zdecydowałem się na biwak, gdyż obawiałem się iż moje zmęczenie i słabo związana pokrywa śnieżna w górnej części kuluaru niechybnie doprowadzą do jakiegoś wypadku podczas odwrotu, dlatego zdecydowałem się zostać i przeczekać do rana i zregenerować siły.

  15. r pisze:

    wziąłbyś na klatę ? najgorsze jest, że tacy nieodpowiedzialni ludzie jak ty nie szanują pracy służb ratunkowych, skoro byłeś w kontakcie i miałeś zasięg to w razie jakichkolwiek problemów pomoc by do ciebie wyszła. równie złe, że robisz takie rzeczy dl a poklasku. jak dla mnie takie wyjście to czysta głupota, mimo iż sam jestem trochę szalony.

  16. admin pisze:

    Tak wziąłbym na klatę! A służby ratunkowe szanuję i nie dzwonię np. po TOPR , tylko sam rozwiązuję swój problem. Znam procedury TOPRu i wiem że puki sam nie zadzwonię to ratownicy nie ma mają obowiązku wyjść po mnie w góry. Skoro sam sobie warzę piwo , to sam je wypijam i nie zapraszam do tej „biesiady” ratowników.

  17. penumbra pisze:

    Jak dla mnie bomba. Nie przejmuj się zbytnio uwagami ze strony co poniektórych tutaj. To Ty decydujesz o własnym życiu i Ty bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Jeśli dzięki tego typu przedsięwzięciom jesteś szczęśliwy, to…świetnie! Teraz chyba każdy kto podejmuje jakieś ryzyko w imię własnych przekonań, zamiarem realizacji własnych marzeń, od razu zostaje zlinczowany. Rzygać się chcę.

    P. S.
    do użytkownika „Wojak” – niech Pan następnym razem stosuje się do zasad interpunkcji, bo nie da się czytać Pana wypowiedzi.
    Pozdrawiam

  18. lewi pisze:

    a ja gratuluję :) i podziwiam. oglądając filmik i widząc to co widziałeś o poranku już na szczycie pozbyłam się wszelkich wątpliwości co do Twojej wyprawy. jeśli wierzy się w swoje umiejętności wie, na co nas stać a na co nie – to jest Twoja decyzja i nikomu do tego. zawsze znajdą się Ci, którzy będą się uważać za mądrzejszych. gratuluję spełniania marzeń, mogę się tylko domyślać, jak zajebiście się wtedy człowiek czuje gdy dokonuje takich rzeczy. trochę mnie aż ściska z zazdrości, że we mnie brak takiej odwagi. pozdrawiam Cię serdecznie!!

  19. Tomek pisze:

    w jakim śpiworku spałeś? Fajny wypad!

  20. Łukasz K pisze:

    Przygotowany chłopak był niezamarzł. Samotna wyprawa no uważam że to głupota. W razie awari sprzętu no np. ciepła herbata. Przerąbane. Byłem kiedyś 18 h w takich temperaturach to krew mi krzepła. takie bąble sie pojawiały.
    Gdzie jest odwaga a gdzie głupota ? Czasem żeby się czegoś nauczyć trzeba to przeżyć .

  21. Kwaq pisze:

    Tomke : „w jakim śpiworku spałeś?”

    Ten spiworek to Wave Loap, niestety był trochę za zimny ( komfott -10 )

  22. Tomek pisze:

    „Przymusowy” ? może jeszcze nie planowany? Chciałeś wykreować z siebie bohatera? Jeśli ktoś nie chce nocować na grani, to nie bierze „przypadkiem” całego ekwipunku to nocowania w górach. Dzisiaj Ci sie udało, nastepnym razem już nie musi.

  23. Tomek pisze:

    c.d

    Mam tylko nadzieje, że w przypadku kłopotów nie będziesz wzywał ratowników i narażał ich zdrowia i życia, bo jesli wziałes sprzet do nocowania to było dobrze zaplanowana wyprawa

  24. Kwaq pisze:

    Panie Tomku a Pan kupując samochód w poduszkami powietrznymi planuje czołowe zderzenie z innym samochodem ?? Czy może chce być Pan na nie być przygotowany w razie takiej ewentualności ?? Dla mnie bycie przygotowanym nie oznacza mieć coś planować :) pozdrawiam

  25. Tomek pisze:

    Ludzie to jednak zawistni są. Nie naraziłeś życia innych ludzi tylko swoje, robisz to co lubisz, przyrody nie zniszczyłeś bo spałeś na śniegu (nawet jakby go nie było podejrzewam że skoro lubisz takie wyprawy to masz szacunek do miejsc które odwiedzasz), zrobiłeś fajną relację w której można sobie zdjęcia pooglądać i poczytać. Ale banda zazdrośników z za monitora oczywiście musi doczepić się do wszystkiego i wylać pomyje. Podejrzewam że lada moment jakiś „Janusz” albo „Grażyna” cię podkablują w imię tego że w Tatarach biwak jest zabroniony albo oni spali i dostali mandat a ty nie. Smutne jest to że w wielu komentarzach na Tatromaniaku aż wylewa się największa cecha narodowa polaka ZAWIŚĆ.

  26. Dana pisze:

    Mrożąca i fascynująca opowieść. twardziel z Ciebie. grunt, że wyszedłeś z tego cało

  27. born2july pisze:

    Popieram komentarz Tomka. Dla mnie też jest oczywistym, że to każdy z nas decyduje o naszym życiu i marzeniach. Nie wszyscy mieszają TOPR w swój wypad w góry. Polska to dziwny kraj. Polacy to dziwny naród. Gratuluje odwagi, zdjęcia i filmik rewelacja

  28. RedEye pisze:

    Czysta głupota i nie rozumiem poklasku co poniektórych… Że niby TOPRu nie miesza itp. A niby kto truchło będzie ściągał z gór jak coś pójdzie nie tak? Bierzesz własną głupotę na klatę? Ciekawe co Twoja rodzina na to? Czym innym jest wypadek, który może się przydarzyć każdemu i zawsze, czym innym prowokowanie wypadku. Sorry, ale jak dla mnie to wszystko jest zwykłe lansowanie się – „Jaki to ja nie jestem kolo”.

  29. WP pisze:

    Przymusowy biwak :) HAHA Zwykły pozer z Ciebie.

  30. He-man pisze:

    ja pierdole, gdzie nie wejdę to banda gimbuso-hejterów wyładowuje swoje frustracje związane z lustrzycą i małym penisem :/
    weźcie się lepiej do nauki a nie tylko wpierdalacie macdonalda i siedziecie na tych forach i hejtujecie !

  31. drkady51 pisze:

    a dla mnie było super. Kto zna góry ten ‚raczej’ przeżyje

  32. G-man pisze:

    Nie zwracaj uwagi na anonimową gimbazę, historia inspirująca i ciekawa. Swoją drogą, czytam to już ze czwarty raz, lubię wracać do tego tekstu – o rzeczach o robieniu których [na razie] mogę jedynie pomarzyć :D

    Jednak cholera nie mogę umiejscowić miejsca biwaku na sylwetce Rys, mam zero orientacji pod śniegiem – który to punkt dokładnie jest?

  33. Jan pisze:

    Glupota i tyle w temacie

  34. michalm pisze:

    sam bym tego nie zrobil, jak dla mnie bylo zbyt niebezpieczne (opady sniegu, wiatr, slabo zwiazany snieg, rysy = ogromna szansa lawiny). Podjales ryzyko i masz fajna przygode zaliczona, ktora mozesz wspominac i sie nia cieszyc. Dobrze ze nic sie nie stalo i obys zawsze wracal caly. Juz zakonczonej przygody w jednym kawalku zazdroszcze. Straszni sa ludzie ktorzy nie maja odwagi na nic wiecej niz tylko siedzenie za kompem i pomniejszanie osiagniecia innych.

  35. Real pisze:

    Hej , koleszko ;)
    Super akcja , bardzo mi się Twoja wyprawa spodobała i zainspirowała .
    Ja ruszam na początku stycznia .
    Pozdrawiam

  36. spp pisze:

    Z całym szacunkiem, ale podzielam zdanie KA Warszawa – polot literacki i duża doza fantazji. BTW: wspomniane -25’C to tak na prawdę -2-5 – patrz archiwum meteo, wycieczka i cały blog z tych co „zrobię wrażenie na tych przed kompami”.
    No i całe słownictwo które używa nieopierzony „wspinacz”. szama, kibel, szpej itp…
    Historyjka z niezapakowaniem gazu do śpiwora – a co za problem wsadzić za pazuchę i poskakać chwilę?? Głodne kawałki o odmrażających się palcach, a na zdjęciach pięknie obsługiwany gołą ręką aparat…
    Miejsce na biwak tez wybrane jak debil, na pokaz a nie na komfort…
    Sorry ale taka prawda, przy -15 by Cię już nie było, a co dopiero przy -25 i wietrze ;)))
    Sorry kolego, ale ani to mądre, ani ambitne – ot, po prostu kolejny turysta co wpadł do sklepu podróżnika, nabrał sprzętu i ruszył na podbój gór.

  37. wszechobecny lans pisze:

    ludzie robią rożne rzeczy w różnych miejscach,ale nie dla siebie tylko dla publiki…szukają uznania,którego im wiecznie będzie brakować. Człowiek który kocha góry i po nich się wspina szanuje ich piękno,prostotę,wolność i ciszę a nie szuka poklasku i flashy aparatów… od razu widać,że te podejście robione jest pod publikę a nie dla samego siebie..tyle w temacie

  38. Kwaq pisze:

    Oj nie dla lansu lecz dla grubego hajsu, dochody płynące z reklam pod tym wpisem przeznaczyłem na nowego mercedesa a nawet zostało i na dziwki i koks ;)

    ps. dobrze że Pan wie lepiej ;)

  39. tomek pisze:

    No tak czyli wszyscy polscy alpiniści, podróżnicy, globetrotterzy którzy prowadzą blogi robią to dla poklasku a nie z racji swojego hobby. Przecież nie ma już ludzi na świecie którzy tylko w ramach hobby prowadzą bloga. „wszechobecny lans” gratuluję podejścia idioty kanapowca który wszystko krytykuje.

  40. Izka pisze:

    Noc i samotność- to już wystarczy by połowa ujadaczy toczyła pianę. Nawet jeśli na pokaz czy dla pieniędzy potrzeba sporo determinacji, a to cecha LUDZI SILNYCH I SZCZĘŚLIWYCH.
    Z innej beczki. Żadna ekstrema nie będzie aprobowana przez ciepłych Kowalskich z kubkiem kawy , fiatem multiplą, zmierzłą kobietą, kiepskim seksem. Żyjemy w innych wymiarach.
    Największy tzw. ból dupy w Polaczkach wywołuje fakt, że niektórzy mają więcej endorfiny w życiu niż oni sami…

  41. Zbyszek pisze:

    Mam 40 lat, w górach od 16. roku życia. Każdy górołaz ma za sobą takie akcje. Pamiętam zimowy szturm północnej ściany Błyszcza, atak solo żlebem na Kozią Wyżnią i inne przygody. Ale miałem wówczas 16-18 lat. Twoja przygoda jest niestety świadectwem braku wyobraźni. A gdyby nad ranem zaczęło wiać 130km na godzinę i w kuluarze byłby samozsuwający się puch po szyję, telefon rozładowany a kartusz dalej niedziałający? Rozumiem, gdy trudna sytuacja wynika z warunków – nagły wypadek, wielodniowe przejście. Ale leźć tuż przed zmrokiem w żleb pod Rysami znany z lawiniastości? To jest wyczyn? Trzeba było urządzić sobie biwak w maszynce do mielenia mięsa – jak nie kojarzysz to poszukaj, w regionie Miegusza.

  42. spp pisze:

    @Izka, @tomek, & inni – no i potem ktoś z kanapowców, biurowych lemingów czy innych szukających wyzwań i romantycznych przygód ludzików wejdzie sobie na allegro lub innego e-sklepu, nakupuje sprzętu, ciuchów itp pójdzie wgóry i efekt taki, że właśnie między ostatnimi świętami a sylwestrem w tatrach zginęło 11 osób. Fajnie że chłopak ma pasję itp itd. Niech sobie chodzi i bezpiecznie wraca, ale niech nie koloryzuje że z takim sprzęcikiem jak miał, przetrwał w niezłej kondycji noc na grani przy -25. W sumie siedząc za kompem, można napisać -40’C bo to żadna różnica ;) Był tez już taki „gwiazdor” polskiego wspinania, najbardziej medialny, był w tv śniadaniowych, ogólnie nowoczesna gwiazda alpinizmu, dziecko sukcesu, król gór który jak trzeba było zrobić jakąś drogę to zawsze robił ją tam, gdzie nie za bardzo miał kto to zweryfikować, i zamiast 9a wychodziło 6b+ ;) http://wspinanie.pl/2012/09/opinia-czlonkow-bylej-kapituly-jedynki-nt-wynikow-wyprawy-weryfikujacej-droge-elizy-kubarskiej-i-davida-kaszlikowskiego-golden-lunacy/

  43. Kwaq pisze:

    Znalem prognozę pogody na następny dzień, więc 130km/h raczej zaskoczyć mnie nie mogło, a nawet gdy to bym schodził na stronę Słowacką :)

  44. Kwaq pisze:

    „no i potem ktoś z kanapowców, biurowych lemingów czy innych szukających wyzwań i romantycznych przygód ludzików wejdzie sobie na allegro lub innego e-sklepu, nakupuje sprzętu, ciuchów itp pójdzie wgóry i efekt taki, że właśnie między ostatnimi świętami a sylwestrem w tatrach zginęło 11 osób.”

    Gdybym wsiadł w samochód i naśladował rajdowców po tym jak oglądałem Sienne w telewizji, i bym się zabił to można by było obwiniać Sienne i telewizję że propagują takie rzeczy?? Czy może to byłaby konsekwencja mojego wyboru ??
    Jeśli zginę w górach to moi bliscy powinni mieć pretensję do mediów za pokazywanie Kukuczki, Simone czy innych górołazów ?? Nie !! Każdy człowiek powinien brać odpowiedzialność za swoje czyny,a nie zrzucać ją na innych. „Poszedłem w góry bo widziałem na youtubie Kukuczkę. Miałem wypadek i to jego wina i youtuba, bo oni propagowali taki styl życia” – totalny kretynizm i ucieczka od odpowiedzialności. Jeśli ktoś się ładuje w góry bez przygotowania to albo jest kretynem niezdającym sobie sprawy z zagrożenia, albo szaleńcem który wie że czycha na niego śmierć i jednocześnie biorącym odpowiedzialność za swoją śmierć.
    A co do koloryzowania: temperatura odczuwalna tej nocy wynosiła -25C może nawet niższa, nie zależy mi na tym aby ktoś mi wierzył, wiem jak było i tyle w tym temacie. Śmieszne jest tylko to że cała masa ludzie wie lepiej ode mnie jak było, pomimo że tam nie byli. Rozbawił mnie jeden mężczyzna podając prognozę pogody z meteo dla zakopanego na tamten dzień.
    Gdybym miał ochotę koloryzować aby zostać „gwiazdorem” to napisałbym relację jak to zrobiłem Metallice na Mnichu z zamkniętymi oczami z przywiązana jedną ręka zza plecami ;)

  45. RyżBiały pisze:

    stary swietne foty, wyczyn też do pozazdroszczenia jak dla mnie, oczywiscie co byś nie robił zawsze jest grono hejterów i trolów. Kurczę co komu do tego, nie podoba się nie oglądac i wypad, wiem że najlepiej siedziec w domu przed tv i nic nie robic, po prostu niektórzy tego nie zrozumieją i wywołują tego typu gówno burze. topr od tego jest oni tam ida na własne zyczenie kochają góry i kochają ratować czyjeś zycie i to jest ich praca i dostając wezwanie do kogoś przygotowanego kto zna sie na tym co robi nie traktują tego jako kare zreszta sram na to nie chce mi sie tu wylewać:) Gratulacje fajnie ze cało wróciłeś, powodzenia w kolejnych akcjach:) a innym nic do tego co robisz ze swoim zyciem.
    pozdro

  46. Lodowy pisze:

    Takiego srania na człowieka dawno nie widziałem.Facet przeżył fajną przygodę,zapewne dodało mu tu kolorytu w życiu.No i ? Po co te wymiociny ? Ja jestem pod wrażeniem,widoki fantastyczne,klimat opowiastki równie fajowy.Kiedyś zaliczyłem lawinę w drodze na Rysy,a była tylko 1-nka lawinowa.Nikt nie idzie w góry z zamiarem zabicia się,po prostu są jednostki,które potrzebują więcej wrażeń,by żyć w pełni.Szanujcie to,szanujcie innych.P.S.Skąd w ludziach tyle jadu i zawiści ? Szok.Gratuluję udanej i ciekawej wyprawy ! ;)

  47. Radson pisze:

    Podziwiam! Szacun! Świetna przygoda i b. dobre przygotowanie ! Gratuluje zapału, samozaparcia a przede wszystkim realizacji własnych marzeń i wyzwań! Pozdrawiam

  48. les pisze:

    2 rzeczy można o Tobie powiedzieć. Głupota – to nie ma wątpliwości, ale – jaja też masz :) Mam nadzieję, że dalej będziesz miał dużo szczęścia. . Pozdrawiam.

  49. Mariusz pisze:

    Zawsze tak jest , głosy na tak i na nie . Z doświadczenia wiem , że ci co tak okrutnie negują Twoje czyny mało co w życiu ryzykowali lub w ogóle. Krzykaczy zawsze jest pełno. Prywatnie z nich żaden nie wie co by zrobił na Twoim miejscu a gdybać potrafi każdy. Życzę szczęści (to w górach zawsze jest potrzebne) i radości ze swojej pasji.

  50. Uzman pisze:

    Wyprawa rzeczywiście trochę nieprzemyślana, a pewne drobiazgi wskazują na przesadną potrzebę atencji, ale bez przesady. Każdy ma prawo do popełniania takich głupot, na jakie ma ochotę. Jeden wypije o dwa piwa za dużo, inny pojedzie za szybko samochodem – ryzyko sprzyja zabawie i fajnym wspomnieniom.
    Opis może i podkolorowany ale całkiem przyjemny, choć osobiście takie słownictwo (te wszystkie szamy itp) trochę przeraża. Generalnie fajnie się czyta i nawet trochę zazdroszczę niecodziennej przygody i świetnych widoków.

    ps A najlepsze są te komentarze obciążające Pana sumienie tą rzeszą sierotek, które po przeczytaniu zaraz ruszą na Rysy ginąc niechybnie pod lawinami. :)

  51. Oli pisze:

    Widać, że człowiek bez rozumu. Gdyby był normalny by zawrócił, ale nie. Trzeba się przecież lansować w necie i wstawiać film

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>