Rysy zimą już tuż tuż :D A tymczasem…

Rysy wejście szczyt
Mała rozgrzewka przed wejściem na Rysy zimą :D

Wysokie partie Tatr późną jesienią mogą dać nam namiastkę warunków zimowych. Dość spora ilość śniegu, brak ryzyka lawinowego czy nierzadko dobre warunki pogodowe sprawiają iż możemy w bezpieczny sposób liznąć odrobiny wysokogórskiej zimy.

Jako ze prognozy pogody wskazywały na super warun na początku listopada, grzechem byłoby nie skorzystać z tej okazji. Z jednym z celów planowanej wyprawy były Rysy.

Jako ze dzień już nie był dość długi, a punktem startowym było schronisko w Roztoce, razem z Renata wyruszyliśmy o 4.20 nad ranem.Lekko po 6 byliśmy już nad Morskim Okiem. Uzupełniliśmy płyny i doładowaliśmy się batonami, aby pełni energii ruszyć w stronę Rys. Po drodze zdecydowaliśmy się uzbroić w raki, gdyż oblodzone kamienie nie pozwalały na sprawny marsz.

Drogę do Czarnego Stawu pokonaliśmy dość sprawnie. Na miejscu spotkaliśmy dwóch kolesi, którzy poprzedniego dnia byli na Rysach. Według ich relacji wejście zapowiadało się bardzo fajnie.

Im wyżej podchodziliśmy tym bardziej było czuć klimat zimy. Więcej śniegu a mniej skały sprawiały, iż paszcza śmiałą się od ucha do ucha.

wejscie na Rysy relacja

Zanim się obejrzeliśmy byliśmy już w żlebie wypełnionym tonami śniegu. Postanowiliśmy założyć na tyłki uprzęże uzbrojone w lonże, a ja dodatkowo zarzuciłem na siebie kilka sztuk  awaryjnego szpeju.

Niestety wydeptany szlak po jakimś czasie ze żlebu wyprowadził nas na grzędę i łańcuchy. Jakoś nie jestem fanem „metalowych sznurków”.

podejscie na Rysy w śniegu

Z racji leniwego tempa, na szczycie Rys stanęliśmy o 12.15. Pyknęliśmy kilka sweetfoć (hehe), nasyciliśmy się widokami, zjedliśmy małe co nieco i niestety, aby zdążyć przed nocą, musieliśmy już schodzić. Droga na dól, wspomagana przez grawitacje, okazała się dość przyjemna. Niestety przez chwile rozkojarzenia o mały włos nie poleciałbym w dół. Na szczęście odruchowe dziabniecie czekanem w lód powstrzymało ślizg.

W okolicach 16.30 popijaliśmy zimnego browara  w schronisku na Morskim Oku.

Rysy - łańcuchy

 

Poniżej wykaz gratów, które trzeba uwzględnić podczas wejścia na Rysy w „lekko zimowych warunkach”.

Rzeczy niezbędne

-plecak

-raki, czekan

-termos

-odzież wodoodporna (kurtka i spodnie), bielizna termoaktywna, polar, ciepłe skarpetki, czapka, ciepłe rękawiczki (najlepiej wodoodporne)

-buty dobrze zaimpregnowane i nadające się pod raki

-jedzenie

-czołówka

-telefon z naładowaną baterią

Dodatkowe ( czytaj przydatne )

-kijki trekkingowe

-alumata

-okulary bądź gogle

-uprząż z lonżą, awaryjny szpej, kask

-apteczka

-dodatkowe rękawiczki i czapka

-mapa, kompas

-kurtka puchowa

-zapasowe baterie

Nasza droga na Rysy : szlakiem zielonym z Roztoki do Wodogrzmotów Mickiewicza , dalej czerwonym do Schroniska w Morskim Oku. Następnie spacer lewa stroną Morskiego Oka w kierunku Czarnego Stawu pod Rysami. I znowu spacer nad wodą po lewej stronie i  następnie kierujemy się w stronę  bulli.  Jako że śniegu jest sporo Bulle omijamy i wchodzimy w żleb. Na 2/3 wysokości żlebu przechodzimy na grzędę i dalej na szczyt Rys. Zejście identycznie.

droga na Rysy

 Zapraszam także na filmik ze szlaku na Rysy

You may also like...

4 Responses

  1. Monisia pisze:

    widze że wejscie na Rysy prawie jak w zimie ;)
    pozdrawiam serdecznie

  2. Syty pisze:

    a dało by rade podejść bez raków i czekana ??

  3. admin pisze:

    Ja wolałbym nie próbować!
    Bez czekana może można by było się obyć, ale bez raków już sobie tego nie wyobrażam !
    Według mnie nie ma co ryzykować , bo tutaj chodzi o nasze życie.
    Jeśli nie dysponujesz sprzętem zawsze go możesz wypożyczyć :)

  4. Andzelika pisze:

    wow ! Ale zazdro ! GRATKI :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>